Płynna nadzieja

– Gdzie oni są?! – Łapa Kronosa coraz mocniej zaciskała się na jej szyi. – Nie… wiem… o czym… – Rea z trudem łapała oddech. Twarz Żniwiarza zatrzymała się zaledwie kilka cali przed jej oczami. Olbrzymie szare skrzydła zasłaniały światło. Dyszał ciężko, a jego skóra śmierdziała krwią i ziemią. – Nie kłam! Wiem, że knujeszCzytajCzytaj dalej „Płynna nadzieja”

Jak pies z kotem

Długie, ogniście rude włosy Kirke lśniły w promieniach zachodzącego Słońca. Oparta o filar kolumnady zamykającej dziedziniec, patrzyła na rozciągające się aż po horyzont ołowianoszare morze. Wieczorna bryza niosła woń soli i wodorostów, przenikając przez lniane sploty białego peplosu i okrywając jej ciało gęsią skórką. Kirke zakołysała kraterem z winem korzennym, uniosła naczynie do ust, upiłaCzytajCzytaj dalej „Jak pies z kotem”

Wymyśleni przyjaciele

Pisanie fikcji jest jak poznawanie nowych osób. Powoli odkrywam ich wygląd, cechy, zachowania. Stopniowo docierają do mnie ich motywacje, pragnienia i obawy. Bohaterowie żyją własnym życiem, nieraz niezależnie od moich zamierzeń. A przecież wszystko dzieje się w mojej głowie. Jak to możliwe? „Ona mi nie pozwala” Rozmawiałem ostatnio z pewną pisarką, która stanęła przed dylematem.CzytajCzytaj dalej „Wymyśleni przyjaciele”

Krzywda – epilog

– Mówcież, dziadku, co było dalej! Wydostała się wiedźma wraz z trupiarzem z soboru? – Jasnowłose pacholę wyrwało się siedzącej pod lipą matce i podbiegło do lirnika. – Cóż takiego im kniaź rozkazał? – Ne znaju – Wernyhora oderwał palce od klawiszy liry. – Nichto ne znaje. Wszystko byś chciał, smyku, wiedzieć. Ale każda opowieśćCzytajCzytaj dalej „Krzywda – epilog”

Piszę, więc jestem

„Po co piszesz?”; „Ludzie i tak teraz nie czytają!”; „Nie utrzymasz się z tego”; „Pisanie to zajęcie bez przyszłości” – wielokrotnie słyszałem takie stwierdzenia. Na szczęście wśród ich autorów nie ma osób mi najbliższych, ale te frazy wciąż wracają do mnie, odbijają się echem, podkopują samoocenę i dobry nastrój. A przy tym zupełnie mijają sięCzytajCzytaj dalej „Piszę, więc jestem”

Krzywda – część 4.

Osadę minęli o świcie. Znaleźli w lesie odpowiednią osłoniętą polanę, na której stała zrujnowana obecnie cerkiewka, spalona (rzecz niemal pewna) przez Pawlukowych maruderów. Halszka rozpaliła ognisko i przygotowała kuraka ukradzionego w nocy z chłopskiego obejścia, a tymczasem Kruk myszkował wśród szczątków chramu, mrucząc pod nosem. Najwyraźniej niezadowolony z rezultatu przysiadł się do towarzyszki i zatopiłCzytajCzytaj dalej „Krzywda – część 4.”

Krzywda – część 3.

Na trakcie ze Lwowa do Kijowa panował tłok. Z trudem przeciskała się między karawanami czumaków, pątnikami zmierzającymi do Ławry Pieczerskiej i drobnymi handlarzami, od których można było kupić absolutnie wszystko. Przy pierwszej nadarzającej się okazji skręciła w las. Na pustej ścieżce przeszła w galop, wtulona w końską grzywę, lawirując między nisko zwieszonymi gałęziami buków iCzytajCzytaj dalej „Krzywda – część 3.”

Krzywda – część 2.

Halszka rozsiodłała konia. Oba – wierzchowca i luzaka, uwiązała przed gankiem. Otrzepała kurz z ramion, pchnęła ciężkie dębowe drzwi do gospody i weszła w zadymiony półmrok. Stojący za szynkwasem Żyd zbladł na jej widok, ale ujrzawszy błysk monety, bez słowa protestu podał kobiecie jęczmienne piwo i w mig poleciał po półgęski, chleb i duszoną rzepę.CzytajCzytaj dalej „Krzywda – część 2.”

Krzywda – część 1.

Oczy zapiekły ją niemiłosiernie, kiedy pachołkowie wprowadzili ją do przestronnej świetlicy prosto z ciemnego korytarza. Przez łzy widziała starego mężczyznę, pochylonego nad stertą dokumentów. Chociaż nigdy wcześniej go nie spotkała, doskonale wiedziała, kim jest. I co może. – Jejmość Halszka Pluto, herbu Krzywda… – słysząc kroki i skrzypienie podłogi, książę wojewoda uniósł wzrok znad arkuszaCzytajCzytaj dalej „Krzywda – część 1.”

Leda

Lubiła przychodzić nad staw. Szczególnie długie zimowe noce spędzane nad wodą miały w sobie coś magicznego. Wówczas niezmąconą ciszę przerywało tylko ciche trzeszczenie lodu pod łapami zamieszkujących jeziorko łabędzi. Ich smukłe sylwetki bielały na tle pokrytej martwymi wierzbowymi liśćmi tafli. Łabędzie kochała od dziecka, kiedy po raz pierwszy usłyszała bajkę o księciu zaklętym w białegoCzytajCzytaj dalej „Leda”