Na południowym zboczu Idy, nieopodal jaskini skrywającej wylot Korytarza, którym się tutaj dostali, stał dom i warsztat. Zeus i Posejdon obserwowali zabudowania, skryci między karłowatymi drzewami. Dolatywał do nich zapach dymiących pieców, stukot młotków, syk miechów i ciche sapanie pracujących kowali. Bracia spojrzeli na siebie porozumiewawczo i niemal równocześnie wzbili się do lotu. Zeus okazałCzytajCzytaj dalej „Daktyloi”
Tagi archiwum: fantastyka
Wiatr od Kassyterydów
Słońce chowało się za horyzontem bezkresnego Zachodniego Morza. Na tle czerwonego dysku wyraźnie odcinały się czarne sylwetki statków wracających z Kassyterydów. Wszystko szło zgodnie z planem, pomyślał Enkelados i poprawił na ramionach ciężki płaszcz z tytanich piór. – Nie rozumiem, dlaczego Japet nie mógł otworzyć tego Korytarza bliżej – Gration splunął do portowego basenu. –CzytajCzytaj dalej „Wiatr od Kassyterydów”
W krainie bogiń i bogów
Przez lata fantastyka żyła w dużej mierze powidokami tytanicznej pracy, jaką wykonał J. R. R. Tolkien. Budując świat Ardy chciał, jak sam twierdził, dać Anglii jej własną mitologię, wspartą na opowieściach anglosaskich, celtyckich i skandynawskich. Ale to nie powinna być jedyna droga, jaką winna zmierzać współczesna fantastyka. W rezultacie działań Tolkiena wszyscy przyzwyczailiśmy się do tego, że historieCzytajCzytaj dalej „W krainie bogiń i bogów”
Płynna nadzieja
– Gdzie oni są?! – Łapa Kronosa coraz mocniej zaciskała się na jej szyi. – Nie… wiem… o czym… – Rea z trudem łapała oddech. Twarz Żniwiarza zatrzymała się zaledwie kilka cali przed jej oczami. Olbrzymie szare skrzydła zasłaniały światło. Dyszał ciężko, a jego skóra śmierdziała krwią i ziemią. – Nie kłam! Wiem, że knujeszCzytajCzytaj dalej „Płynna nadzieja”
Jak pies z kotem
Długie, ogniście rude włosy Kirke lśniły w promieniach zachodzącego Słońca. Oparta o filar kolumnady zamykającej dziedziniec, patrzyła na rozciągające się aż po horyzont ołowianoszare morze. Wieczorna bryza niosła woń soli i wodorostów, przenikając przez lniane sploty białego peplosu i okrywając jej ciało gęsią skórką. Kirke zakołysała kraterem z winem korzennym, uniosła naczynie do ust, upiłaCzytajCzytaj dalej „Jak pies z kotem”
Wymyśleni przyjaciele
Pisanie fikcji jest jak poznawanie nowych osób. Powoli odkrywam ich wygląd, cechy, zachowania. Stopniowo docierają do mnie ich motywacje, pragnienia i obawy. Bohaterowie żyją własnym życiem, nieraz niezależnie od moich zamierzeń. A przecież wszystko dzieje się w mojej głowie. Jak to możliwe? „Ona mi nie pozwala” Rozmawiałem ostatnio z pewną pisarką, która stanęła przed dylematem.CzytajCzytaj dalej „Wymyśleni przyjaciele”
Krzywda – epilog
– Mówcież, dziadku, co było dalej! Wydostała się wiedźma wraz z trupiarzem z soboru? – Jasnowłose pacholę wyrwało się siedzącej pod lipą matce i podbiegło do lirnika. – Cóż takiego im kniaź rozkazał? – Ne znaju – Wernyhora oderwał palce od klawiszy liry. – Nichto ne znaje. Wszystko byś chciał, smyku, wiedzieć. Ale każda opowieśćCzytajCzytaj dalej „Krzywda – epilog”
Piszę, więc jestem
„Po co piszesz?”; „Ludzie i tak teraz nie czytają!”; „Nie utrzymasz się z tego”; „Pisanie to zajęcie bez przyszłości” – wielokrotnie słyszałem takie stwierdzenia. Na szczęście wśród ich autorów nie ma osób mi najbliższych, ale te frazy wciąż wracają do mnie, odbijają się echem, podkopują samoocenę i dobry nastrój. A przy tym zupełnie mijają sięCzytajCzytaj dalej „Piszę, więc jestem”
Krzywda – część 4.
Osadę minęli o świcie. Znaleźli w lesie odpowiednią osłoniętą polanę, na której stała zrujnowana obecnie cerkiewka, spalona (rzecz niemal pewna) przez Pawlukowych maruderów. Halszka rozpaliła ognisko i przygotowała kuraka ukradzionego w nocy z chłopskiego obejścia, a tymczasem Kruk myszkował wśród szczątków chramu, mrucząc pod nosem. Najwyraźniej niezadowolony z rezultatu przysiadł się do towarzyszki i zatopiłCzytajCzytaj dalej „Krzywda – część 4.”
Krzywda – część 3.
Na trakcie ze Lwowa do Kijowa panował tłok. Z trudem przeciskała się między karawanami czumaków, pątnikami zmierzającymi do Ławry Pieczerskiej i drobnymi handlarzami, od których można było kupić absolutnie wszystko. Przy pierwszej nadarzającej się okazji skręciła w las. Na pustej ścieżce przeszła w galop, wtulona w końską grzywę, lawirując między nisko zwieszonymi gałęziami buków iCzytajCzytaj dalej „Krzywda – część 3.”