Dlaczego opowiadam historie? To pytanie powraca do mnie jak powiadomienia ze sklepu elektronicznego, w którym raz, siedem lat temu, kupiłem podkładkę pod mysz. Domaga się odpowiedzi, kliknięcia „sprawdź szczegóły!”, prześledzenia całej oferty odpowiedzi. Dzisiaj więc sprawdzam.

Wierzę w opowieści. Niekoniecznie na poziomie znaczeniowym – nie zakładam, że otwierając szafę trafię do Narni, a zaglądając do wykrotu w parku wpadnę w króliczą norę – jednak rozumiem, że kryją w sobie o wiele większą moc, niż na co dzień sobie uświadamiamy. To właśnie opowieści odróżniają człowieka od innych zwierząt. To opowieści pozwalają nam przekraczać granice czasowe i przestrzenne, ucieleśniając abstrakcyjny zbiór, który nazywamy „ludzkością”. Niemal na równi z sekwencją genomu, historie przekazywane z ust do ust, zapisywane na ścianach jaskiń, glinianych tabliczkach, papirusie oraz pergaminie budują naszą tożsamość.

Pisałem wcześniej, że ludzki mózg wyewoluował do opowiadania historii. Narracja i mit są przystosowaniem środowiskowym, które pozwoliło nam niezwykle skutecznie gromadzić oraz przekazywać wiedzę, w efekcie skutkując dominacją naszego gatunku we wszystkich ziemskich środowiskach. Opowieść pcha nas też coraz dalej – na Księżyc, Marsa i w przestrzeń międzyplanetarną, na podbój innych światów. Bez opowieści nie byłoby ludzkości, co najwyżej kolejny gatunek całkiem sprytnych małp.

Homo Narrabilis

Gdybym był antropologiem fizycznym, a nie kulturowym, postulowałbym zmianę nazwy gatunkowej wprowadzonej przez Linneusza w 1735 roku. Umówmy się, z tym myśleniem różnie u nas bywa (zwłaszcza z przewidywaniem jego konsekwencji). Zamiast więc określać człowieka mianem Homo Sapiens, zaproponowałbym określenie Homo Narrabilis, analogicznie do Homo Habilis: nie tylko tego, który opowiada, ale który sam jest konstruowany przez opowieści.

To oczywiście robocza hipoteza, a nie twarda teoria, ale zakładam, że właśnie opowieści i ciekawość nimi rozbudzana stanowiła główny motor napędowy ludzkiej działalności przez ostatnie 100 tysięcy lat. Stawiane pytania: „a co jest za tamtą górą?”; „gdzie migrują zwierzęta?”; „co się stanie, jak to zjem?” zmuszały do eksperymentowania i przekazywania w formie historii rezultatów takich doświadczeń kolejnym osobnikom i grupom. A te najbardziej fundamentalne kwestie – Skąd wziął się świat? Co się dzieje po śmierci? Czym są gwiazdy widoczne na nocnym niebie? – stanęły u podstaw rodzących się religii i nauk, tworząc mity i składając się na obietnicę czegoś znacznie większego niż widzialny świat.

Krąg opowieści

Dlaczego zatem piszę? Odpowiedź: „bo jestem człowiekiem” nasuwa się sama. Ostatecznie wszyscy opowiadamy historie – czasami to plotki, czasami niezbyt zabawne anegdoty wymykające się o trzeciej nad ranem po libacji na skwerku, a niekiedy powieści. Oczywiście istnieje pewna różnica między starannie skonstruowaną narracją książki, tworzoną przez wiele miesięcy w oparciu o źródła i doświadczenia wielu osób, a zasłyszanym w Familiadzie dowcipem o lisku. Ale u ich źródła leży ta sama potrzeba tworzenia i dzielenia się opowieścią. Pragnienie nieustannego włączania się w narracje składające się na dziedzictwo ludzkości, wpisane w naszą fizjologię.

Nie skłamię zatem, jeśli powiem, że pisanie stanowi dla mnie element tożsamości, część mojej jaźni. Pozwala mi nie tylko włączać się do ogółu zwanego ludzkością, ale także określić pozycję w globalnym społeczeństwie – tworze tyleż realnym, co w całości będącym ucieleśnieniem mitów. Publikując moje historie zapraszam Cię do mojego prywatnego świata i mam nadzieję, że wspólnymi siłami stworzymy wokół nich coś nowego.

Sprawdź, czy nam się to uda. Sięgnij po moją debiutancką powieść i daj mi znać, jak na Ciebie wpłynęła. Czy dała Ci do myślenia? Wywołała uśmiech, wypieki lub wyraz zaskoczenia na Twojej twarzy? Pozwoliła spojrzeć cudzymi oczami na sprawy, które znasz ze swojego podwórka czy może była dla Ciebie zupełnie obojętna?

Ostatecznie nie mam wglądu w Twój świat – co więcej, nie mam wglądu w świat żadnego innego człowieka, oprócz siebie. By mieć choć podstawowe pojęcie o tym, co dzieje się u innych, muszę polegać na opowieściach. Czy to najlepszy sposób? Nie wiem, ale to chyba jedyny sposób, jaki mamy.

Moją powieść znajdziesz na stronie wydawnictwa i w wybranych księgarniach internetowych.

A jeśli chcesz wspierać mnie w inny sposób, możesz dorzucić się do działania tej strony, kupując mi kawę.

Postaw mi kawę na buycoffee.to