W rozmowie z Martą Marecką wspominałem, że pisanie pomaga mi porządkować rzeczywistość. To porządkowanie jest jednym z kluczowych elementów – zarówno wobec procesu twórczego, jak i wobec tworzenia własnego obrazu świata. Dziś parę słów o tym, dlaczego warto pisać i czy sztuczna inteligencja może pozbawić mnie profesji.

Przez pryzmat słów

Wbrew pozorom, pisanie (naukowe czy beletrystyczne) nie jest przelewaniem gotowych pomysłów na papier. Umieszczenie słów na kartce, wstukanie ich w klawiaturę, nie służy jedynie zamknięciu ich w formie, która pozwala zachować je dla potomności. Pisanie to proces odkrywania, uczenia się, obrabiania koncepcji do przyswajalnej, choć nigdy nie w pełni zamkniętej postaci.

W trakcie pisania ludzki mózg zbiera strzępki pomysłów, zderza je ze sobą i weryfikuje (lub falsyfikuje) ich zasadność. Dopiero widząc zapisane słowa, możemy sprawdzić, czy mają sens. Poprawić, co trzeba, wykreślić, co zbędne i puścić tekst dalej w świat.

Pomyśl – masz za sobą pewnie przynajmniej kilka napisanych szkolnych rozprawek lub akademickich referatów. Ile razy było tak, że pierwsza myśl na zadany temat pokrywała się z podsumowaniem Twojego tekstu? A ile razy podczas pisania okazywało się, że musisz częściowo lub kompletnie zmienić podejście do tematu, by całość w ogóle miała jakieś przełożenie na rzeczywistość?

AI w ogonie

Ten proces uczenia się, stanowiący esencję tworzenia tekstu, sprawia, że komputer nie jest i jeszcze długo nie będzie w stanie dogonić ludzkiego pisarstwa. Sztuczną inteligencję można „nauczyć” zestawiania określonych słów – na tej zasadzie działa chociażby słownik w telefonie – w oparciu o wybrany korpus tekstów z danego języka. Ale komputerowi nie można zaprogramować abstrakcyjnego myślenia, szukania kontekstów kulturowych czy ironii. Wystarczy sarkazm, by maszyna oblała test Turinga. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat, polecam Ci ten film Zoe Bee (po angielsku).

Brak kulturowych kontekstów, emocjonalnych doświadczeń i doznań zmysłowych sprawia, że sztuczna inteligencja może jedynie bezmyślnie naśladować próbki, które analizuje. Jeśli przeanalizuje ich odpowiednio dużo, to wygenerowany tekst może sprawiać wrażenie prawdopodobnego, ale nie będzie niósł ze sobą żadnej wartości dodanej. Świetnie sprawdzi się jako treść kotwicząca pod SEO lub tekst alternatywny dla obrazka, ale nie dogoni eseju, powieści czy wiersza napisanych przez człowieka.

Neverending Story

Jednocześnie należy pamiętać, że człowiek tak naprawdę nie jest w stanie skończyć pisać książki. Bodajże Paul Valery powiedział, że nie istnieją skończone wiersze, a jedynie porzucone. Podobne podejście sprawdza się także w przypadku prozaików. Książkę należy napisać, a po stworzeniu którejś kolejnej wersji trzeba przerwać, zostawić ją i przejść do następnego pomysłu. Inaczej utkniemy w pętli niekończącej się pracy nad jednym tekstem.

Sam łapię się na tym, że mam ochotę wrócić do Esencji Bezkresu i poprawiać ją, zmieniać, udoskonalać. Napisanie pierwszej wersji otworzyło przede mną skojarzenia i konteksty, które wykorzystałem podczas drugiej. Po napisaniu drugiej iteracji, dostrzegłem uzupełnienia, które stworzyły trzecią. Oszlifowałem ją i postanowiłem wydać w tym kształcie, choć teraz widzę, że mógłbym jeszcze to zmienić, tamto dodać, owamto wyrzucić. Przy każdym kolejnym podejściu do tekstu, opisywana w nim rzeczywistość zmienia się nieznacznie, jak obrazek w kalejdoskopie. Niby to wciąż te same kolorowe trójkąty i kwadraty, ale drobny ruch nadgarstka sprawił, że rzucają zupełnie inne cienie.

Powieści nie da się skończyć. Można jedynie przerwać pisanie i sięgnąć po następną. Dlatego zostawiam Esencję Bezkresu w Twoich rękach i zaczynam redagować kolejny tom przygód Oriany i Amelii Geber. Daj znać, co myślisz o pierwszym i uzbrój się w cierpliwość, czekając na drugi.

O czym będzie? Zdradzę niebawem, może między Świętami a Nowym Rokiem, najdalej na początku stycznia.

Esencji Bezkresu daleko do doskonałości. Ale ciekaw jestem, co Ty o niej sądzisz? Daj znać koniecznie na lubimyczytac.pl. A jeśli nie masz pomysłu na prezent pod choinkę, to kupując moją powieść na Święta możesz sprawić przyjemność dwóm osobom: obdarowanej oraz mnie. Za każdy egzemplarz, który rusza w świat, jestem niezwykle wdzięczny.

Postaw mi kawę na buycoffee.to