Jak już wspominałem, pisanie to dość samotne zajęcie, przynajmniej pozornie. Tym ważniejsze jest, by od czasu do czasu oderwać się od komputera, zostawić notatki i wyjść do ludzi. Zwłaszcza, kiedy okazja jest tak doniosła!

Już w najbliższą sobotę usiądę wraz z Martą Marecką oraz moimi wspaniałymi koleżankami i kolegami po piórze, by wspólnie porozmawiać o naszych literackich poczynaniach. Przyjdź, a poznasz też następną grupę twórców – absolwentki i absolwentów tegorocznej Szkoły Pisania Powieści, którzy, podobnie jak ja przed paru laty, postanowili wziąć się za swoje pisanie na poważnie.
W grupie siła
Nie wiem, czy masz wokół siebie wspierającą grupę – entuzjastów tego samego hobby, współpracowników czy kibiców tego samego klubu – która doskonale rozumie Twój punkt widzenia. Ja mam to szczęście, że jestem częścią takiej grupy. To wspólnota pisarek i pisarzy, którzy tworzą dla przyjemności i aby wyrazić siebie. Niektórzy z nich robią (lub zaraz zrobią) wspaniałe kariery, ale nie po to sięgają po klawiaturę, by znaleźć się na świeczniku. Grupa ludzi, którzy rozumieją, w jaki sposób myślisz i co czujesz, to prawdziwy skarb w zatomizowanym, podzielonym świecie, którego mieszkańcami jesteśmy.
Do ostatniej kruszynki
Wszyscy piszemy dlatego, że świat pełen jest historii do opowiedzenia i szkoda byłoby, gdyby te okruchy opowieści wpadły pod stół historii i nikt nie mógłby ich usłyszeć. Piszemy, by lepiej przeżywać swoje własne żywoty i rozumieć cudze. Piszemy, by zmieniać świat – pomalutku, bez hałasu głośniejszego od szmeru klawiszy. Piszemy, by dzielić się z Tobą emocjami i podrzucać tematy do refleksji.
Czy jednak wszystkie historie zasługują na wydanie? Prawdopodobnie tak – w każdej znajdzie się choć kruszyna, którą, po odpowiednim doprawieniu i podaniu, można zamienić w smakowitą opowieść. Pytanie tylko brzmi, jakich przypraw użyć.
Zupa z tajnym składnikiem
Oczywiście każde z nas ma swoją „zupę z tajnym składnikiem”, każde ma własne kulinar… to znaczy, literackie przyzwyczajenia i językowe przyprawy. Niektóre z nich rozpoznasz na pierwszy rzut oka, a inne będą wymagały somelierskiego nosa i ogromnej wprawy. Ale nawet, jeśli nie zdołasz ich nazwać, nie stracisz przyjemności z lektury.
Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak dziś pichci się literaturę, przyjdź na krakowski Rynek i spotkajmy się na żywo, by wspólnie, we wspierającej, rozumiejącej grupie, smakować piękno pisarstwa.
Kliknij zielony przycisk,
aby wesprzeć (moją) literaturę!
I tak, jeśli masz moje książki, w sobotę chętnie je podpiszę.