Spotkajmy się!

Kamil Exner, fot. Nina Filek

Jak już wspominałem, pisanie to dość samotne zajęcie, przynajmniej pozornie. Tym ważniejsze jest, by od czasu do czasu oderwać się od komputera, zostawić notatki i wyjść do ludzi. Zwłaszcza, kiedy okazja jest tak doniosła!

Już w najbliższą sobotę usiądę wraz z Martą Marecką oraz moimi wspaniałymi koleżankami i kolegami po piórze, by wspólnie porozmawiać o naszych literackich poczynaniach. Przyjdź, a poznasz też następną grupę twórców – absolwentki i absolwentów tegorocznej Szkoły Pisania Powieści, którzy, podobnie jak ja przed paru laty, postanowili wziąć się za swoje pisanie na poważnie.

W grupie siła

Nie wiem, czy masz wokół siebie wspierającą grupę – entuzjastów tego samego hobby, współpracowników czy kibiców tego samego klubu – która doskonale rozumie Twój punkt widzenia. Ja mam to szczęście, że jestem częścią takiej grupy. To wspólnota pisarek i pisarzy, którzy tworzą dla przyjemności i aby wyrazić siebie. Niektórzy z nich robią (lub zaraz zrobią) wspaniałe kariery, ale nie po to sięgają po klawiaturę, by znaleźć się na świeczniku. Grupa ludzi, którzy rozumieją, w jaki sposób myślisz i co czujesz, to prawdziwy skarb w zatomizowanym, podzielonym świecie, którego mieszkańcami jesteśmy.

Do ostatniej kruszynki

Wszyscy piszemy dlatego, że świat pełen jest historii do opowiedzenia i szkoda byłoby, gdyby te okruchy opowieści wpadły pod stół historii i nikt nie mógłby ich usłyszeć. Piszemy, by lepiej przeżywać swoje własne żywoty i rozumieć cudze. Piszemy, by zmieniać świat – pomalutku, bez hałasu głośniejszego od szmeru klawiszy. Piszemy, by dzielić się z Tobą emocjami i podrzucać tematy do refleksji.

Czy jednak wszystkie historie zasługują na wydanie? Prawdopodobnie tak – w każdej znajdzie się choć kruszyna, którą, po odpowiednim doprawieniu i podaniu, można zamienić w smakowitą opowieść. Pytanie tylko brzmi, jakich przypraw użyć.

Zupa z tajnym składnikiem

Oczywiście każde z nas ma swoją „zupę z tajnym składnikiem”, każde ma własne kulinar… to znaczy, literackie przyzwyczajenia i językowe przyprawy. Niektóre z nich rozpoznasz na pierwszy rzut oka, a inne będą wymagały somelierskiego nosa i ogromnej wprawy. Ale nawet, jeśli nie zdołasz ich nazwać, nie stracisz przyjemności z lektury.

Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak dziś pichci się literaturę, przyjdź na krakowski Rynek i spotkajmy się na żywo, by wspólnie, we wspierającej, rozumiejącej grupie, smakować piękno pisarstwa.

Kliknij zielony przycisk,
aby wesprzeć (moją) literaturę!

I tak, jeśli masz moje książki, w sobotę chętnie je podpiszę.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowane przez Kamil Exner

Pisarz, copywriter, antropolog. Zapraszam na kamilexner.com

Dodaj komentarz