Więcej niż biznes

Kamil Exner, fot. Nina Filek

Ciągu dalszego nie będzie. Chyba. Być może. Mówię oczywiście o historii sióstr Geber, którą znasz z pierwszych dwóch powieści wypuszczonych spod mojej ręki. Dziś kilka słów o sequelach i o tym, dlaczego nie zawsze warto ciągnąć jakąś serię latami.

Jak wiesz, kapitalizm już dawno połknął, strawił i wydalił literaturę, odzyskując z niej pożądanie Czytelników, a na pastwę reducentów pozostawiając samą opowieść. Historie są dziś często efektem ubocznym nakręcania sprzedaży książek (filmów, gier), a model biznesowy zmusza twórców do wyciskania ile wlezie z danego tytułu. Bo to do tytułu przywiązuje się konsument. To tytułu pożąda i za tytuł chce zapłacić.

Produkt zamiast opowieści

Przyznaj – czy masz swoją ulubioną autorkę lub autora? Swoją ulubioną serię, żeby nie powiedzieć „franczyzę”? Zapewne tak. I zapewne chętnie kupisz wszystko, co z nią związane – kolejny tom powieści, adaptację filmową lub grową, kubek, zakładkę, koszulkę. Dlaczego? Bo autor pierwszego, oryginalnego tekstu zrobił dobrą literacką robotę i stworzył świat, który Cię wciągnął bez reszty. A rynek Twoje zaangażowanie bezlitośnie wykorzystał.

Zadziałał dokładnie ten sam mechanizm przywiązywania konsumenta do marki, który sprawdza się w przypadku innych produktów – to z jego powodu kupujesz telefony tej samej firmy, jeździsz samochodami z tej samej stajni i, jak mawiał inżynier Mamoń, „podobają Ci się melodie, które już raz słyszał_ś”.

Przestaje liczyć się treść. Nieważne, że nowy smartfon od poprzedniego różni się tylko kolorem, samochód – jedynie kształtem zegarów, a kolejna książka z tej samej serii sprawia wrażenie wymuszonej, nudnej i o niczym. Ważne, że się sprzedaje.

Ja jako odbiorca nie przepadam za sequelami. Nie mówię, że nie ma dobrych serii, które naprawdę rozwijają opowieść i pokazują jej odmienne oblicza – oczywiście są, tu niech sir Terry Pratchett świeci wszystkim twórcom przykładem. Niestety większość książkowych czy filmowych cyklów nie wykazuje się podobną wielkością. Podtrzymywane tylko dlatego, że Czytelniczki i Czytelnicy żądni są dalszych przygód danej postaci, nakręcają sprzedaż, ale nie wnoszą do literatury żadnej nowości, świeżości czy oryginalności, a dla twórcy stają się utrapieniem i obciążeniem.

Nie wszystko musi mieć ciąg dalszy

Pisząc historię sióstr Geber przyjąłem na początku stworzenie dwóch tomów, po jednym dla każdej z bliźniaczek. Więcej nie ma i na razie nie będzie. Bo choć mógłbym sztucznie nakręcać temat, sięgając po opowieści z przeszłości Evridaikki albo trawestując kolejne greckie mity i wciskając je w kostium współczesnego Krakowa lub Florencji, nie zamierzam tego robić ad nauseam. Pewne rzeczy powinny pozostać niedopowiedziane, pewne postacie mają zostać postaciami epizodycznymi, poboczne wątki – nierozwiniętymi. Podobnie jak w życiu nigdy nie mamy pełni obrazu, nie znamy życiorysu każdego napotkanego rozmówcy ani nie prześledziliśmy całej historii i geografii wszystkich krajów (bo to zwyczajnie niemożliwe), tak i w opowieści nie możemy wiedzieć wszystkiego. Nawet, gdy sami ją tworzymy.

Zostawiłem siostry Geber w momencie, w którym ich historia mogłaby się jeszcze rozwijać. I niech się rozwija – w cieniu, poza kartami książki. Być może kiedyś wrócę do ich świata, by na kanwie Esencji Bezkresu i Szlaku nieśmiertelności napisać zupełnie inną powieść, luźno związaną z Orianą i Amelią. Ale to nie ten dzień.

Nadchodzi czas ognia i miecza

Dziś na ostatni etap produkcji wkracza – a dokładniej wjeżdża na grzbiecie swojego wiernego bachmata – Krzywda. Nadchodzi czas ognia i miecza, chciałoby się rzec. Wydaje mi się, że Halszka Pluto zyska dla siebie niejedną powieść, nie dlatego, by podtrzymywać sprzedaż, ale po to, by opowiedzieć historię, którą trudno by okroić do kilkunastu arkuszy wydawniczych.

Literatura, nie „franczyza”

Nie wierzę w merch, franczyzy i koniunkturalizm. Wierzę w opowieści. To one czynią nas ludźmi i one budują nasz świat – od anegdoty czy plotki, przez rozrywkowe lub pouczające historie, aż po długowieczne mity religijne i społeczne. Jako pisarz chcę oczywiście dorzucić do tej puli swoje trzy grosze, zostawić po sobie ślad w tym palimpseście narracji zwanym szumnie literaturą, dosłownie zapisać się w dziejach. Ale nie zamierzam robić tego za wszelką cenę.

À propos ceny – możesz wesprzeć istnienie tej strony, wciskając zielony przycisk poniżej.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowane przez Kamil Exner

Pisarz, copywriter, antropolog. Zapraszam na kamilexner.com

Dodaj komentarz