Maraton, nie sprint

Dlaczego to tyle trwa? Zapewne zadajesz sobie to i podobne pytania, czekając na kolejną książkę wybranego autora. Uwierz mi, ja też sam siebie o to pytam, kiedy piszę. Współczesna produkcja treści przyzwyczaiła nas do tego, iż nowe filmiki, wpisy i zdjęcia pojawiają się co chwila, tymczasem kinowy film lub książka (z małymi wyjątkami) wymaga o wiele więcej czasu.

Na przykładzie Krzywdy pokażę Ci dziś kulisy mojej pracy, wspólnie prześledzimy proces tworzenia książki od pomysłu do wydania, a wówczas zrozumiesz, mam nadzieję, że to bieg na naprawdę długi dystans. Na szczęście powoli widać metę.

Miłe trudnego początki

Historia Halszki sięga swoimi korzeniami zamierzchłych czasów, kiedy studiowałem jeszcze filologię ukraińską i właśnie dzięki zanurzeniu się w kulturę tego kraju oraz trudną, naznaczoną wieloma bliznami przeszłość Polski, Ukrainy i Białorusi mogła w ogóle się zrodzić. Czerpie z bogactwa naszych dziejów, a jednocześnie otwiera perspektywę na krytykę dotychczasowego, kolonialnego podejścia, które znamy chociażby z powieści Henryka Sienkiewicza.

Zrozumienie przeszłości z perspektywy nie tylko polskiej, ale także ukraińskiej narracji, doświadczenie złożoności międzykulturowych relacji i poznanie trudów życia na rozległych ziemiach Rzeczypospolitej nie dwojga, lecz trojga narodów, pchnęło mnie do napisania własnej wersji takiej opowieści już w 2013 roku.

Inne to były czasy dla mnie, inne dla Ukrainy. Będąc w Kijowie i na żywo oglądając zryw na Majdanie Niezależności, który dzisiaj znamy jako Rewolucję Godności, wiedziałem, że ta historia wymaga opowiedzenia. Ale wówczas nie miałem jeszcze siły ani wiary w siebie na tyle dużej, by spod klawiszy mojego laptopa wyszedł tekst dłuższy niż tych parę artykułów dla Tygodnika Powszechnego i CafeBabel. Bieżące sprawy okazały się ważniejsze niż pisanie historycznych powieści, więc i Krzywdę odłożyłem ad acta.

Powrót na tapet

Gdy postanowiłem na poważnie zająć się pisaniem dla przyjemności, na warsztat wziąłem nie opowieść z XVII wieku, ale z czasów najnowszych. Esencja Bezkresu, z którą przyszedłem do Szkoły Pisania Powieści, również bazowała na pomyśle sprzed kilku lat, jednak była łatwiejsza, dająca więcej swobody i dowolności warsztatowej – wszak to świat kompletnie wymyślony, a jednocześnie na tyle dobrze opisany we wszelakich mitach, iż po inspirację nawet nie trzeba się schylać.

Sprawdziłem wówczas swoje siły w pisaniu powieści, a przy okazji naprawdę zaprzyjaźniłem się z bliźniaczkami Geber, zatem nie mogłem tak po prostu porzucić ich po jednym tomie. Zacząłem więc tworzyć Szlak nieśmiertelności. W międzyczasie jednak wracałem do Halszki Pluto, szukałem detali, które pomogłyby mi pokazać jej świat, poznawałem kolejne postaci z tej opowieści, szkicowałem pojedyncze sceny. Planowałem wyjazd do Ukrainy, by po skończonej pandemii wreszcie wejść w teren i własnym ciałem doświadczyć tego, czego mogła doświadczyć moja bohaterka. A potem wybuchła wojna.

Lęku naszego powszedniego…

Rankiem 24. lutego 2022 roku wiedziałem, że Moskwa ruszyła, nim jeszcze sięgnąłem po telefon, by sprawdzić wiadomości. Moskale zrobili dokładnie to, co robili przez ostatnie 400 lat – spróbowali sięgnąć po Ukrainę, jak po swoje. Kilkanaście dni po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji, kiedy ofensywa na Kijów została odparta i emocje zaczęły się powoli stabilizować, choć zupełnie nie opadły, wróciłem do tekstu Krzywdy i próbowałem kreślić kolejne zdania, ale gdy tylko otwierałem mapę lub szukałem potrzebnych mi informacji o przeszłości, trafiałem wciąż na okrucieństwa tej najnowszej odsłony imperialnej zachłanności Kremla. Przestałem więc pisać, przestałem szukać. Bałem się, że po kolejnym kliknięciu trafię na wiadomość o tym, że właśnie zginął ktoś, kogo dobrze znałem lub że miejsce, w którym lubiłem przesiadywać, zostało trafione rakietą.

Szczęście w nieszczęściu, osoby, które miałem przez lata zaszczyt znać, wciąż żyją i na różne sposoby walczą o wolność swojej ojczyzny, a równocześnie zapewniają bezpieczeństwo nam – mieszkańcom Europy Środkowej, na którą zbrodniczy moskal również ostrzy sobie zęby. Z całego serca i sporej części portfela wspieram tę walkę o kraj niemal równie mi bliski, co Polska.

Finisz na horyzoncie

Potrzebowałem ponad roku, by wrócić do pisania Krzywdy, która w rezultacie stała się opowieścią jeszcze bliższą ziemi, jeszcze bardziej prywatną i oderwaną od wielkiej polityki królów i magnatów. Nie jest to narodowa epopeja, w której ścierają się interesy mocarstw, ale historia kilkorga ludzi, których ścieżki krzyżują się gdzieś między Kijowem a Lwowem, między Czernihowem a Nikopolem, a z tego skrzyżowania wynikają kolejne implikacje.

Powieść wreszcie dorosła i wkroczyła w późny wiek nastoletni. Nie jest jeszcze w pełni samodzielna – wciąż czekają ją końcowe egzaminy: betareading i kolejna runda redakcji, ale wie już przynajmniej, co będzie studiować. Snuje ambitne plany na przyszłość, wypatruje dalszych etapów swojego literackiego życia, ale kto wie, co ją czeka?

Jeśli chcesz, możesz ją w tym wesprzeć. Może masz ochotę wziąć udział w pierwszym czytaniu Krzywdy i pomóc mi określić, czego jej brakuje? Jeśli tak, napisz do mnie w wiadomości na Facebooku czy Instagramie lub skorzystaj z formularza kontaktowego, w temacie wiadomości wpisując „Krzywda betareading”, a w treści dodając działający adres e-mail. Z pewnością się do Ciebie odezwę.

Czas na ostatni wysiłek

Nie ukrywam, że to najbardziej złożony tekst, jaki napisałem. Każde miejsce, każda postać, każda sprzączka od pasa i popręg od siodła zostały przeze mnie dokładnie sprawdzone, by stworzyć dla Ciebie możliwie kompletny obraz świata, w którym przyszło żyć Halszce Pluto. Mam nadzieję, że mi się powiodło i lata (sic!) poświęcone tej historii nie pójdą na marne.

A co dalej? Kiedy już wspólnymi siłami sprawdzimy tekst i przejdzie kolejną redakcję, znajdzie się w kolejce do wydania. Nie mogę Ci niestety wskazać konkretnego terminu, kiedy Krzywda znajdzie się w księgarniach, ale przynajmniej jest już na dobrej drodze.

Wspieraj Ukrainę razem ze mną

W tym miejscu powtarzam i proszę, nie zapominaj: to nasza wspólna wojna, a Ukraina nieustannie potrzebuje naszej pomocy. Czytaj zweryfikowane informacje – polecam Ci Radio Svoboda, BBC, agencję Reutera, Tygodnik Powszechny, Raport o stanie świata. Wspieraj finansowo organizacje pomocowe i wojskowe. Wybieraj zrozumienie ponad hejt i narodowościowe podziały. Kupuj książki ukraińskich pisarek i pisarzy – wiele z nich jest dostępnych w doskonałych polskich tłumaczeniach, od poezji, przez eseistykę i beletrystykę, aż po fantasy, kryminał i książki dla dzieci. A przede wszystkim nie zapominaj, że Ukraina wciąż walczy.

Jeżeli zaś rozliczenie podatku jeszcze przed Tobą i nie wiesz, co zrobić z Twoim 1,5%, polecam Twojej uwadze prośbę Fundacji Widowisk Masowych, tworzonej przez Ukrainki i Ukraińców mieszkających w Ukrainie i Polsce, nieustannie wspierających swoją kulturę i pomagających żołnierzom na froncie. Oryginalny post, z apelem wybitnego ukraińskiego poety Serhija Żadana, znajdziesz na Instagramie.

By wesprzeć Fundację Widowisk Masowych poprzez odliczanie 1,5% od podatku musicie uzupełnić w deklaracji następujące dane:

KRS 0000507234 (zobaczycie organizację FaniMani którzy nam pomagają zbierać 1,5%)

Oraz

Cel szczegółowy (BARDZO WAŻNE, oby koszty trafiły do Fundacji Widowisk Masowych): 37029.

Więcej o naszej działaności możecie zobaczyć na naszej stronie www.fundacjawidowisk.pl

Opublikowane przez Kamil Exner

Pisarz, copywriter, antropolog. Zapraszam na kamilexner.com

Dodaj komentarz