Uff, długo mnie tu nie było. Mam nadzieję, że jeszcze pamiętacie o moim istnieniu. Dlaczego zniknąłem, zapytacie? Co Exner miał ważniejszego do roboty, niż prowadzenie bloga? No cóż, czasami trzeba najzwyczajniej w świecie odpocząć.
Literatura to nie content creation
Nie jestem content creatorem, tylko pisarzem. Moim celem nie jest tworzenie treści na insta, ale pisanie książek. A to zajęcie czasochłonne i długoterminowe. Podczas gdy Wy mieliście okazję przeczytać lub przesłuchać Esencję Bezkresu, ja pracowałem wraz z Martą Marecką-Butkiewicz nad drugą książką, tak, by Szlak Nieśmiertelności był lepszy od swojej poprzedniczki. W tym momencie dokonuję ostatnich poprawek i liczę na to, że ciepło przyjmiecie dalsze przygody sióstr Geber.
Niedługo zacznę Was nęcić fragmentami powieści. Poznacie nowe postacie i zajrzycie do innych światów, które dadzą Wam przedsmak czekającej Was przygody. Nie zdradzę za wiele, ale przyznam się Wam do jednego – jestem całkiem zadowolony z rezultatów. A to znaczy, że rozwijam się literacko, mogąc dla Was pisać.
Chwila wytchnienia
Zdecydowałem przerwać blogowanie, żeby skupić się na książce. Zrozumiałem, że nie mogę jednocześnie pracować, tworzyć co tydzień nowych treści i pisać tak obszernej formy, jaką jest powieść. Czas i kreatywność to zasoby skończone, choćbym nie wiem jak próbował je naginać. Stanąłem przed wyborem: albo napiszę książkę do bani i utrzymam regularne posty, ale zrezygnuję ze snu i jedzenia, albo zniknę na czas jakiś z bloga i instagrama, ale za to napiszę powieść, do której będziecie chcieli wracać. Zdecydowałem się na ten drugi wariant. Czas pokaże, czy dobrze zrobiłem.
Czy skoro zniknąłem na tak długo, to moja książka zginie w tłumie wydawniczych nowości? Nie wiem. Tak naprawdę to, jak wielką będzie miała publiczność i do ilu rąk trafi, zależy w dużej mierze od Was.
Po co to wszystko?
Dlaczego w ogóle piszę, skoro wymaga to tylu wyrzeczeń, kombinowania i organizacyjnej gimnastyki? Jest przecież wiele książek o przygodach w obcych światach, młodych dziewczynach wyruszających na przygodę lub spotykających się z kochankami, bogach, potworach i herosach. Czy temat nie został wyczerpany?
Nie, nie został i nigdy nie zostanie. Jak powiedział Neil Gaiman, jeden z najbardziej podziwianych przeze mnie twórców, odpowiadając na pytanie „Czy warto zostawać artystą, skoro jest ich już wystarczająco dużo?”:
Nikt nie jest tobą – poza tobą. Nikt nie ma twojego punktu widzenia – poza tobą. Nikt nie da światu tego, co ty zamierzasz mu dać. Twierdzenie, że mamy już dość pisarzy, dość reżyserów, dość artystów… Jest ich dużo, ale żaden z nich nie jest tobą. I nikt z nich nie zrobi sztuki takiej, jak twoja, nie zmieni ludzi ani świata w taki sposób, w jaki ty możesz to zrobić. Jeśli uwierzysz w stwierdzenie, że mamy dość artystów, to będzie znaczyło, że się poddajesz, że rezygnujesz z szansy dania światu tego, co masz do zaoferowania.
Tak się składa, że ja mam niejedną historię do opowiedzenia. I nie zamierzam jej tłumić w sobie, bo wierzę, że jeśli choć jedno z Was będzie miało przyjemność z ich czytania, to warto działać dalej. Nie wiem, czy mój punkt patrzenia na świat jest lepszy czy gorszy od pozostałych. Jest inny – i to wystarcza.
Wypatrujcie Hermesa z wiadomościami o premierze Szlaku Nieśmiertelności. A jeśli jeszcze nie sięgnęliście po Esencję Bezkresu, to ostatnia chwila, żeby się z nią zapoznać w papierze, e-booku lub audiobooku czytanym przez Macieja Stuhra. Podzielcie się Waszymi opiniami i polecajcie Esencję znajomym, jeśli myślicie, że warto. Ostatecznie, szkoda by było, gdyby zginęła w tłumie.
